W Wielkiej Brytanii afera. Nauczycielka z porządnej, prywatnej szkoły (czesne 7 500 funtów rocznie) wystąpiła w reklamówce niepokojąco zbliżonej do soft-porno. Sarah Green zagrała w klipie, zanim rozpoczęła karierę w edukacji.
Po latach film trafił na You Tube, gdzie obejrzały go już tysiące osób - w tym uczniowie, ich rodzice, koledzy z pracy oraz dyrektorka szkoły.
A ponieważ żyjemy w małej globalnej wiosce, historia Sarah Green szybko trafiła na czołówki tabloidów, portale oraz blogi. Nagrana dawno temu reklama, której od lat nikt nie oglądał, jest jednym z najpopularniejszych filmów w internecie. A niekoniecznie chlubna przeszłość znienacka dogoniła panią Green. Przypuszczamy, że nauczycielka nie jest zachwycona.
O samym filmie nie piszemy. Zobaczcie sobie sami.


1 komentarz:
Bzdury, bzdury, pan 'redaktor' chyba nigdy filmu porno nie widział. No ale - nie ma to jak chwytliwy tytuł.
Prześlij komentarz